|
Malborskie Zabytki
Zgodnie z Ustawą o ochronie dóbr kultury i o muzeach z 1962 roku odpowiedzialność za stan obiektów zabytkowych spoczywa przede wszystkim na ich właścicielach i użytkownikach. Brak jednak odpowiednich przepisów wykonawczych uniemożliwia przyciągnięcie do odpowiedzialności tych użytkowników, którzy nie wywiązują się ze swoich obowiązków. Również Uchwała nr 179 Rady Ministrów z 1978 roku w sprawie wykorzystania obiektów na cele użytkowe nakładała na użytkowników obowiązek prowadzenia na bieżąco prac remontowo-zabezpieczeniowych i konserwatorskich pod nadzorem wojewódzkich konserwatorów. Ta uchwała także natrafia na ogromnne trudności w realizacji, zwłaszcza jeśli zadania wynikające z zawartych umów przekraczają możliwości finansowe gospodarza obiektu. Obserwacje w tym zakresie chcę przedstawić na przykładzie malborskich zabytków oddanych na cele użytkowe. Już pobieżna ich ilustracja skłania do niewesołych refleksji. Wspaniałe przykłady mecenatu instytucji i osób prywatnych nad dobrami kultury – jak chociażby wzorowe utrzymywanie przez Wacława Romanowskiego dziewiętnastowiecznego domu mieszkalnego z Żuławach koło Malborka – są, niestety, odosobnione. Ogólne wrażenie jest takie, że obiekty będące pomnikami dawnej, bogatej w wygarzenia historyczne przeszłości Malborka znajdują się w złym stanie i wymagają prac konserwatorskich. Na stan ten wpłynęło wiele czynników destrukcyjnych: ostrzał artyleryjski ciężkich dział w czasie wojny, liczne pożary, wzrastający z roku na rok ruch kołowy i kolejowy, opady i zanieczyszczenia afmosferyczne oraz... ludzka niefrasobliwość. W okresie powojennym malborskie obiekty zabytkowe były odrestaurowane i pochłonęły znaczne środki finansowe wypracowane przez nasze społeczeństwo. Sposób, w jaki usunięto zniszczenia wojenne i zrealizowano program odbudowy i zagospodarowania, godzien jest najwyższego podziwu.
Upływający jednak czas, różne czynniki obiektywne, a nade wszystko pozostawienie wielu zabytków bez jakiegokolwiek nadzoru to przyczyny ich częściowej dewastacji. Stąd apele do zakładów pracy o wydzierżawienie opuszczonych obiektów i partycypowanie w zachowaniu ich substancji. Trudna sytuacja ekonomiczna naszego kraju i nader skromne kwoty, jakimi dysponuje wojewódzki konserwator, nie pozwalają obecnie na przeprowadzenie niezbędnych prac konserwatorskich, a znalezienie gospodarzy z “sercem do zabytków”, z uwagi na olbrzymie koszty utrzymania, nie jest również sprawą łatwą. Musimy jednak uczynić wszystko, aby nie dopuścić do zagłady tych obiektów, które mają ciekawe rozwiązanie srchitektoniczne i wybitne wartości historyczne. Do takich obiektów należą bezsprzezcnie w Malborku: staromiejski ratusz gotycki, szkoła łacińska, dwie bramy wkomponowane w ciąg murów miejskich, młyn nad kanałem Juranda i dwanych szpital dla ubigich.
Staromiejski ratusz (Stare Miasto)
Zbudowany w latach 1365-1380, stanowi prawdziwą perłę gotyckiej architektury municypalnej. Jest budowlą dwukondygnacyjną, podpiwniczną, o wysokim dwuspodowym dachu. W czasie ostatniej wojny został dotkliwie zniszczony i okaleczony z zewnątrz. W latach 1958-1959 odbudowany, w dużej mierze ze składek SFOS. W tym czasie zeszpecono go tzw. dobudówką, która nie harmonizuje z czerwoną bryłą obiektu. Od 1961 roku jest siedzibą Młodzieżowego Domu Kultuy. Stan zabytkowego obiektu z roku na rok pogarszał się. W tej sytuacji przystąpiono do prac zapobiegających dalszej dewastacji, a szczególnie zabezpieczających ściany i fundamenty przed nasiąkaniem wodą a następnie ich osuszenie. Dzięki decyzjom konserwatora zabytków w Elblągu i pracy specjalistów obiekt, w którego murach gościł Mikołaj Kopernik, a w piwnicach przesłuchiwano patriotów polskich należących do tajnej organizacji Związku Polaków “Młody Las”, wrócił do dawnej świetności.
|