|
Plebiscyt i jego skutki
W 1920 roku zgodnie z traktatem wersalskim, na obszarze Powiśla (powiat malborski, szutumski, kwidzyński i suski) o przynależności tych terenów rozstrzygnąć miałą wola ludności wyrażona w plebiscycie.
Pracą przygotowawczą zajął się powstały 9 sierpnia 1919 roku w Malborku Komitet dla Spraw Polskich na powiat malborski, który zbierał skłądniki na plebiscyt wśród ludności polskiej i wydawał ulotki w języku polskim i niemieckim. W skład Komitetu wchodzili: Małecki – przewodniczący, Herter – sekretarz, Lulkiewicz – kasjer i Kowalski – członek.
Pod koniec stycznia lub w pierwszych dniach lutego 1920 roku powstała w mieście Powiatowa Rada Ludowa, która przejęła funkcje dotychczasowego Komitetu dla Spraw Polskich. Na jej czele stał fabrykant wozów – Antoni Kulecki. Posiadała ona do swej dyspozycji dwa pokoje w budynku przy obecnej ulicy Piastowej 5. Ponieważ pomieszczenia z czasem okazały się niewystarczające, zakupiono od Niemca za sumę 220 tysięcy marek hotel-restauację “Pod Trzema Koronami”. Odtąd własny Dom Polski stał się ośrodkiem życia polskiego i miejscem zebrań plebiscytowych.
Komisarzem plebiscytowym na powiat malborski został kupiec Jan Paluszkiewicz. 19 lutego 1920 roku Powiatowa Rada Ludowa wystąpiła z listą żądań do Komisji Międzysojuszniczej, domagając się m.in. usunięcia policji niemieckiej i Grenzschutzu, urzędników wrogich Polakom, wyborów samorządowych, szkół polskich, równouprawienia języka polskiego i ustanowienia poslskich przedstawicieli dyplomatycznych.
W miarę zbliżania się terminu głosowania wzmogły się szykany i represje ze strony władz i bojówek niemieckich. 2 lutego 1920 roku, w czasie rewindykacji Pomorza przez armię gen. Józefa Hallea, bojówki niemieckie w obawie przed wkroczeniem wojski polskich obsadziły mosty na Nogacie. 15 lutego 1920 roku zarząd nad obszarem plebiscytowym objęła Komisja Międzysojusznicza. Przewodniczył jej z ramienia Ligi Narodów generał włoski Angelo Pavia z Mediolanu. 18 lutego wkroczyło do miasta 150 żołnierzy włoskich. Nie ustrzegło to jednak Polaków przed napaściami ze strony różnych organizacji niemieckich.
29 lutego bojówki Wschodnioniemieckiej Służby Ojczyźnie rozbiły zebranie zwołane do “Strzelnicy”, a Polaków poturbowały. Józefa Schenka, który przemawiał na zebraniu, zaczęli rzucać w górę i opuszczać na bruk, krzycząc po niemiecku: “Niech żyje król polski”. Do wściekłości doprowadził ich jego okrzyk: “Niech żyje Polska!”. Ledwo żywego udało się go uratować. 2 marca został rozbity przez członków Związku Ojczyźnianego poslski wiec plebiscytowy. Fakt ten znalazł odbicie w proteście z 4 lipca 1920 roku wystosowanym przez Warmiński Komitet Plebiscytowy w Kwidzynie do Wysokiej Rady Sorzymierzonych i Skojarzonych Mocarstw w Paryżu. 18 kwietnia tego roku bojówki ze swym przywódcą, rozbiły kolejny wiec, mimo że komisarz plebiscytowy Jan Paluszkiewicz z przedstawicielami Rady Ludowej uzyskali od burmistrza miasta Malborka i komendanta policji zagwarantowanie spokoju. W rzeczywistości policję celowo odwołano, aby nie mogła ingerować.
27 kwietnia Komisja Międzysojusznicza pod naciskiem oburzonej opinii publicznej utworzyła polsko-niemiecką straż graniczną. W Malborku, gdzies ludność polska była szczególnie mocno narażona na ataki bojówek niemieckich, stacjonowała kompania wojska w sile trzech plutonów. Dowódcą policji plebiscytowej bvł Niemiec w stopniu kapitana, a jego zastępcami Polacy.
Odtąd dyskryminacja Polaków przybrała inne formy, o których informowała polska prasa tego okresu. Donosiła ona między innymi, że Straż Bezpieczeństwa nie wpuściła na teren plebiscytowy posła ks. Antoniego Ludwiczka, gdyż legitymował się pszaportem wizowym przez alianckiego płk. Maqueta. Żądano od niego wizy konsula niemieckiego, zapominając, że teren plebiscytowy w owym czasie był neutralny. Innym przykładem dyskryminacji jest fakt odmowy Polakowi w Mikołajkach Pomorskich sprzedaży biletu kolejowego do Malborka, gdyż zażądał go w języku polskim. Oświadczono mu wówczas, że może dostać 'niebieskie oczy', a wówczas jako trupowi bilet będzie niepotrzebny, gdyż przwiozą go darmo. Zażądał wówczas biletu po niemiecki, lecz i tym razem mu odmówiono. Musiał więc drogę do malborka odbyć pieszo.
Bezczelność bojówkarzy posunęła się do tego stopnia, żę 21 czerwca 1920 roku, polskiemu kurierowu na oczach członków komisji plebiscytowej zabrano wroki z gazetami i różne paczki wartościowe. Wreszcie 7 lipca Niemcy zorganizowali zbrojną napaśc na Dom Polski i pobili dotkliwie powracających z zebrania Polaków. Jak doniosła ówczesna prasa polskia, Włosi mieli użyć białej broni przeciw napastującym Niemcom. Parę osób było lekko rannych, jedna ciężej.
W takich oto warunkach 11 lipca 1920 roku przystąpili Polacy do głosowania. Plebiscyt został przeprowadzony w ten sposób, że każdy oprawniony do głosowania miał się wypowiedzieć za Polską, albo Prusami Wschodznimi. Na skutek szykan i represji wielu Polaków w ogóle nie wzięło udziału w głosowaniu lub głosowało ze Prusami Wschodnimi. Na ogólna liczbę 7 889 zapisanych za Polską odważyło się głosować 165 osób. Według innych niemieckich źródeł było to 191. Wyniki osiągnięte przez Niemców przeszły ich najśmielsze oczekiwania. Przywódca ruchu agitującego na rzecz Prus Wschodznich – Max Worgitzki w swych pamiętnikach napisał wprost, że “bez głosów polskich plebiscytu byśmy nie wygrali”.
Na klęskę plebiscytu złożyły się oprócz terroru następujące przyczyny: 148-letnie oderwanie od Polski i wynikła stąd germanizacji, prawo udziału w głosowaniu emigrantów z Niemiec, brak równouprawnienia języka, zgromadzeń i propagandy, którą przed przybyciem Komisji Międzysojuszniczej traktowano jako zdradę stanu, pozostawienie na miejscu administracji niemieckiej, przekupstwo, fałszowanie list dla głosujących, słaba pomoc rządu polskiego i fatalna sytuacja na froncie wschodnim.
W jakich warunkach odbywał się plebiscyt, świadczy najlepiej fakt, że do 20 października w samym tylko Malborku Niemcy oddali władzom 163 karabinów, 9 pistolentów wojskowych i 5 917 sztuk naboi. Swe zwycięstwo Niemcy uczcili ustawieniem na przykościelnym placyku koło zamku dużego monumentu, na którym umieścili postać Krzyżaka z ogromnym mieczem i napisem: “Ta ziemia pozostanie niemiecka 11 lipca 1920”. Atmosfera w mieście stałą się wybitnie antypolska. Wzmógł się terror. Polacy, którzy opowiedzieli się za Polską, byli więzieni, bici i wydalani. Nawet związki zawodowe w Malborku żądały, aby do 1 września tego roku opuścili oni miasto. 23 sierpnia do miasta znów wkroczyły wojska niemieckie. 28 listopada odbyły się wybory do rady miejskiej, ale, jak się można łatwo domyśleć, polskiej listy w ogóle nie wystawiono.
|